Szkolne Koło Caritas w Łomazach
Szkolne Koło Caritas w Łomazach
Strona glownaGaleriaKontaktArtykuly
Spis treści
Europejskie Dni Wolontariatu
Benedykt XVI Dobro i sprawiedliwość nie mogą przetrwać bez wolontariatu
Caritas w szkole
Wolontariat w duchu Ewangelii
Europejskie Dni Wolontariatu
Dnia 09.09.2011 grupa 16 osób ze Szkolnego Koła Caritas w Łomazach wybrała się na dni Europejskiego Wolontariatu, które zostały zorganizowane w Warszawie. Autobus wyruszył spod szkoły w Łomazach o godzinie 6:00. Na miejscu przywitali nas organizatorzy imprezy i oprowadzili nas po pawilonie. Dziewczyny z chęcią oglądały wystawy równie jak chłopcy. Pan Wojtek, opiekun grupy, namówił nas do rozdawania ulotek razem z wolontariuszami innych organizacji. Szybko podzieliliśmy się na 3 grupy 2-4 osobowe i ruszyliśmy na śródmieście Warszawy. Wolontariusze szybko namówili mieszkańców stolicy do odwiedzenia pawilonu wolontariatu, który znajdował się pod Pałacem Kultury i Nauki. W międzyczasie w głównej sali pawilonu trwały debaty np. "Czy Jezus był wolontariuszem" itp. jednak nie wszyscy w nich uczestniczyli gdyż niektórzy woleli uczestniczyć w warsztatach prac ręcznych. Po zakończeniu debat dwie panie z Caritasu Siedlce uczyły języka migowego, a dokładnie alfabetu i piosenki "Szła dzieweczka" także w ten sposób. Ksiądz prawosławny zaproponował nauczyć nas modlitwy "Ojcze nasz" także w języku migowym. Po zakończeniu tej konferencji część z nas dawała wywiad do Polskiego Radia. Uczestniczyliśmy przed namiotem w zabawach z chustą. Grupa artystyczna z Krakowa bawiła się z dziećmi i malowała nam twarze. O godzinie 14:30 poszliśmy na obiad do ekologicznej restauracji, gdzie zjedliśmy posiłek złożony z trzech dań. Po obiedzie, przed namiotem trwały zabawy z bańkami itp.
O godzinie 17:00 grupy znów roznosiły ulotki. Zaskakujące było to, że dużo osób mówiących w obcym języku podchodziło i pytało "O co chodzi?". Wyraźnie zmęczona młodzież odpoczywała w pawilonie a nasz opiekun korzystając z okazji robił nam zdjęcia.
W końcu nadszedł czas odjazdu do domów. Wyjechaliśmy z Warszawy o godzinie 20:00 a przyjechaliśmy o godzinie 23:35. Wszyscy byli bardzo zadowoleni z tego przedsięwzięcia. Dzięki temu wyjazdowi poznaliśmy różne formy wolontariatu. Dowiedzieliśmy się szczegółowo na czym on polega i co jest w nim najważniejsze. Usłyszeliśmy jak ludzie pomagają bezinteresownie. Dzięki doświadczeniom innych wolontariuszy dowiedzieliśmy się jak wiele trzeba zrobić aby pomóc innym. Dzięki temu przedsięwzięciu nasze wyobrażenia o wolontariacie znacznie się poszerzyły.
Benedykt XVI "Dobro i społeczeństwo nie mogą przetrwać bez wolontariatu"
Z opactwa Świętego Krzyża Ojciec Święty udał się do położonej w centrum Wiednia sali koncertowej ?Konzerthaus?, w której spotkał się z wolontariuszami. W Austrii niemal połowa mieszkańców powyżej 15 roku życia angażuje się w działalność społeczną. Do ?Konzerthaus? przybyli członkowie 50 organizacji. Papieża powitał prezydent Republiki Heinz Fischer oraz dwoje młodych wolontariuszy. Podczas spotkania wykonano trzy krótkie utwory muzyczne Mozarta i Brucknera. Poniżej zamieszczamy papieskie przemówienie. Szanowny Panie Prezydencie, wielebny Księże Arcybiskupie, drodzy Współpracownicy i Współpracowniczki, Wolontariusze i honorowi Członkowie licznych austriackich organizacji pomocy społecznej, szanowni Państwo, a przede wszystkim drodzy młodzi Przyjaciele! Ze szczególną radością oczekiwałem tego spotkania z wami, które odbywa się już pod koniec mojej wizyty w Austrii. Łączy się z nią oczywiście radość z tego, że mogłem tu posłuchać nie tylko muzyki Mozarta we wspaniałej interpretacji, ale nieoczekiwanie także chóru ?Wiener Sängerknaben?. Dziękuję z całego serca! Dobrze jest spotkać się z ludźmi, którzy w naszym społeczeństwie starają się w konkretny sposób dać oblicze orędziu Ewangelii; widzieć ludzi starszych i młodych, dzięki którym możemy rzeczywiście doświadczyć w Kościele i w społeczeństwie miłości, która nas jako chrześcijan powinna zdobywać: miłości Boga, pozwalającej nam dostrzec w bliźnim brata lub siostrę! Wdzięczność i podziw budzi we mnie ofiarna praca w organizacjach wolontariatu tego kraju tak licznych osób z różnych grup wiekowych. Wam wszystkim oraz tym, którzy w Austrii sprawują honorowo funkcje publiczne, pragnę przekazać wyrazy szczególnego uznania. Z całego serca dziękuję panu prezydentowi i arcybiskupowi Salzburga, a przede wszystkim wam, młodzi przedstawiciele austriackiego wolontariatu, za piękne i głębokie słowa, jakie tu do mnie skierowano. Dzięki Bogu wielu ludzi jako sprawę honoru traktuje dobrowolną pracę dla bliźnich, w stowarzyszeniu czy związku, albo nad rozwiązywaniem określonych problemów dotykających dobra wspólnego. Taka działalność jest przede wszystkim sposobnością do kształtowania własnej osobowości i do włączenia się w sposób twórczy i odpowiedzialny w życie społeczne. Gotowość do pracy w wolontariacie wynika jednak czasem z wielorakich i odmiennych od siebie motywacji. Często bierze się ona po prostu z chęci robienia czegoś, co będzie miało sens, co będzie pożyteczne i pomoże poszerzyć zasób doświadczeń. Jest naturalne i słuszne, że młodzi szukają w tym także radości i pięknych przeżyć, doświadczenia autentycznego koleżeństwa we wspólnym działaniu, które ma głęboki sens. Często takie indywidualne idee i inicjatywy łączą się z czynną miłością bliźniego, przez co jednostka zostaje w pełni włączona w życie wspólnoty, która ją wspiera. Pragnę w tym miejscu wyrazić głębokie uznanie dla wyrazistej ?kultury wolontariatu? w Austrii. Chcę podziękować każdej kobiecie, każdemu mężczyźnie, młodzieży i wszystkim dzieciom ? zaangażowanie dzieci w wolontariat nierzadko osiąga bowiem imponujące rozmiary, wystarczy tylko pomyśleć o działalności grup ?Sternsinger? w okresie Bożego Narodzenia. Ksiądz arcybiskup już o tym wspominał. Chcę też w pierwszej kolejności podziękować za wszystkie małe i wielkie posługi i trudy, które nie zawsze rzucają się w oczy. Dziękuję wam, ?Bóg zapłać? za wasz wkład w budowę ?cywilizacji miłości?, która stawia sobie za cel służbę innym i budowanie ojczyzny! Miłości bliźniego nie można zlecić innym; państwo i polityka ? powiedział tu pan prezydent ? choć słusznie troszczą się rozwój państwa socjalnego, nie mogą tej miłości zastąpić. Miłość bliźniego zawsze wymaga indywidualnego i dobrowolnego zaangażowania, dla którego państwo może i oczywiście powinno tworzyć ogólne, sprzyjające warunki. Dzięki takiemu zaangażowaniu pomoc socjalna zachowuje charakter ludzki i nie staje się bezosobowa. Właśnie dlatego wy, wolontariusze, nie jesteście ?zapchajdziurami? w systemie pomocy socjalnej, ale ludźmi, którzy przyczyniają się do kształtowania ludzkiego i chrześcijańskiego oblicza naszego społeczeństwa. Właśnie ludzie młodzi pragną, aby rozbudzano i odkrywano ich umiejętności i talenty. Wolontariusze chcą, by zwracano się do nich bezpośrednio. ?Jesteś potrzebny!?, ?Potrafisz to zrobić? ? jakąż satysfakcję sprawia nam takie wezwanie! Właśnie dzięki swojej ludzkiej prostocie nawiązuje pośrednio do Boga, który pragnął stworzyć każdego z nas i każdemu z nas powierza indywidualne zadanie, więcej ? potrzebuje każdego z nas i oczekuje naszego działania. Tak właśnie Jezus powoływał ludzi i obdarzał ich odwagą, aby mogli podjąć wielkie dzieło, do czego sami nie czuliby się zdolni. Otworzyć się na powołanie, przyjąć je, a potem iść wskazaną przez nie drogą, nie pytając, czy przyniesie nam korzyść i zysk ? taka postawa niesie uzdrowienie. Święci wskazali nam tę drogę własnym życiem. Jest to droga ciekawa i porywająca, droga wymagająca ofiarności, bardzo potrzebna właśnie dzisiaj. Decyzja o solidarnym włączeniu się w działalność wolontariatu sprawia, że stajemy się wolni i otwarci na potrzeby innych; na wymogi sprawiedliwości, obrony życia i ochrony środowiska. W posłudze wolontariatu ujawnia się główny rys chrześcijańskiego obrazu Boga i człowieka: miłość Boga i miłość bliźniego. Drodzy wolontariusze, panie i panowie! Praca w wolontariacie jest wyrazem wdzięczności i przekazywaniem daru, który sami otrzymaliśmy. ?Deus vult condiligentes ? Bóg chce ludzi, którzy będą miłowali razem z Nim? ? twierdził XIV-wieczny teolog Duns Szkot (Opus Oxoniense III d. 32 q. 1 n. 61). W tej perspektywie taka bezinteresowna działalność ma wiele wspólnego z działaniem łaski. Kultura, która wszystko chciałaby policzyć i za wszystko zapłacić, która nakłada na relacje międzyludzkie ciasny gorset praw i obowiązków, właśnie dzięki bezinteresownej działalności tysięcy ludzi przekonuje się, że samo życie jest niezasłużonym darem. Jakkolwiek odmienne, wielorakie czy nawet sprzeczne mogą być motywacje, a także formy działalności wolontariatu, podstawą ich wszystkich jest ostatecznie owo głębokie poczucie wspólnoty, którego źródłem jest właśnie ?darmowość?. Darmo bowiem otrzymaliśmy życie od naszego Stwórcy, darmo zostaliśmy wyprowadzeni z błędnej drogi grzechu i zła, darmo został nam udzielony Duch i Jego wielorakie dary. W mojej encyklice napisałem, że ?miłość jest bezinteresowna; nie praktykuje się jej dla osiągnięcia innych celów? (Benedykt XVI, Deus caritas est, 31c). ?Kto pomaga, dostrzega, że właśnie w ten sposób i jemu jest udzielana pomoc; nie jest jego zasługą ani tytułem do chluby fakt, że może pomagać. To zadanie jest łaską? (tamże, 35). Darmo przekazujemy to, co otrzymaliśmy, przez naszą działalność, nasze zaangażowanie w wolontariat. Ta logika darmowości wychodzi poza zwykłe kategorie moralne, określające, co musimy i co nam wolno czynić. Bez wolontariatu dobro wspólne i społeczeństwo nie mogły, nie mogą i nie będą mogły przetrwać. Bezinteresowna gotowość do służby ujawnia się i urzeczywistnia ponad sferą, w której rządzi kalkulacja i oczekiwanie wzajemności; przełamuje reguły gospodarki rynkowej. Człowiek bowiem to znacznie więcej niż tylko czynnik ekonomiczny, którego wartość należy oceniać wedle kryteriów ekonomicznych. Postęp i godność społeczeństwa zawsze zależeć będą od ludzi, którzy czynią więcej niż muszą. Panie i panowie! Działalność wolontariatu jest służbą na rzecz godności człowieka, wypływającej stąd, że został on stworzony na Boży obraz i podobieństwo. W II stuleciu Ireneusz z Lyonu pisał: ?Chwałą Bożą jest człowiek żyjący, a życiem człowieka jest oglądanie Boga? (Adversus haereses IV, 20, 7). Zaś Mikołaj Kuzańczyk w swoim dziele o wizji Boga tak rozwinął tę myśl: ?Oko umiejscowione jest tam, gdzie mieszka miłość, dlatego czuję, że Ty mnie kochasz. (...) Twoje spojrzenie, Panie, jest miłością. (...) Patrząc na mnie, Boże ukryty, pozwalasz mi dostrzec Ciebie. (...) Twoje spojrzenie ożywia. (...) Twoje spojrzenie jest działaniem? (De visione Dei / Die Gottesschau, w: ?Philosophisch-Theologische Schriften?, hg. und eingef. von Leo Gabriel, übersetzt von Dietlind und Wilhelm Dupré, Wien 1967, Bd. III, 105-111). Spojrzenie Boga ? spojrzenie Jezusa zaraża nas miłością Boga. Są spojrzenia, które padają w pustkę albo wyrażają pogardę. I spojrzenia, które wyrażają szacunek i miłość. Ludzie działający bezinteresownie okazują bliźniemu szacunek, przypominają o godności człowieka, budzą radość z życia i nadzieję. Wolontariusze są strażnikami i rzecznikami praw człowieka i jego godności. W spojrzeniu Jezusa zawiera się inna jeszcze forma ?patrzenia?. ?Ujrzał go i poszedł dalej? ? czytamy w Ewangelii o kapłanie i lewicie, którzy widzą półżywego człowieka leżącego przy drodze, ale nic nie robią (por. Łk 10, 31, 32). Są ludzie, którzy widzą, a udają, że nie widzą, mają przed oczyma naglące potrzeby naszej epoki, ale pozostają obojętni ? to jeden z ?zimnych nurtów? kultury naszych czasów. W spojrzeniu innych ludzi, zwłaszcza tego ?drugiego?, który oczekuje naszej pomocy, widzimy, jak potrzebna jest chrześcijańska miłość. Jezus Chrystus nie uczy nas mistyki ?zamkniętych oczu?, ale mistyki ?otwartego spojrzenia?, a więc także mistyki absolutnego obowiązku zwracania uwagi na kondycję drugiego człowieka, na położenie, w jakim znajduje się człowiek, który wedle Ewangelii jest naszym bliźnim. Spojrzenie Jezusa, lekcja Jego oczu wprowadza nas w bliskość z innymi ludźmi, w wymiar solidarności, dzielenia się własnym czasem, talentami, a także dobrami materialnymi. Dlatego ?ci, którzy działają w instytucjach charytatywnych Kościoła, powinni odznaczać się tym, że nie ograniczają się do sprawnego wypełnienia tego, co stosowne w danej chwili, ale z sercem poświęcają się na rzecz drugiego. (...) Takie serce widzi, gdzie potrzeba miłości, i działa konsekwentnie? (Deus caritas est, 31a; 31b). Tak, ?muszę stać się człowiekiem, który kocha, którego serce jest otwarte, tak aby mogły je poruszyć potrzeby innych. Wtedy mogę odnaleźć mego bliźniego, czy też raczej ? to on może odnaleźć mnie? (Joseph Ratzinger / Benedykt XVI, Ges? di Nazaret, Milano 2007, s. 234). Na koniec, przykazanie miłości Boga i bliźniego (por. Mt 22, 37-40; Łk 10, 27) przypomina nam, że my chrześcijanie przez miłość bliźniego oddajemy cześć samemu Bogu. Abp Kothgasser przytoczył już tutaj słowa Jezusa: ?Wszystko, co uczyniliście jednemu z tych braci moich najmniejszych, Mnieście uczynili? (Mt 25, 40). Jeżeli w konkretnym człowieku, którego spotykamy, obecny jest Jezus, to nasza bezinteresowna działalność może się stać doświadczeniem Boga. Obecność w sytuacjach życiowych i w potrzebach innych ludzi pozwala nam żyć z nimi ?w nowy sposób? i ?tworzy sens?. Bezinteresowne służenie innym ludziom może im dopomóc w wyjściu z izolacji i we włączeniu się w życie społeczności. Na koniec pragnę przypomnieć o mocy i znaczeniu modlitwy w życiu tych, którzy podejmują pracę charytatywną. Modlitwa do Boga pozwala uwolnić się od ideologii i ustrzec od zniechęcenia w obliczu bezmiaru potrzeb. ?Chrześcijanie bowiem, pomimo wszystkich nieporozumień i zamieszania w otaczającym ich świecie, nie przestają wierzyć w 'dobroć i miłość Boga do ludzi' (por. Tt 3, 4). Choć jak inni ludzie zanurzeni są w dramatycznej złożoności wydarzeń dziejowych, mocno trwają w przekonaniu, że Bóg jest Ojcem i kocha nas, nawet jeżeli Jego milczenie pozostaje dla nas niezrozumiałe? (Deus caritas est, 38). Drodzy współpracownicy dzieł charytatywnych w Austrii, wolontariusze i członkowie honorowi, panie i panowie! Gdy ktoś dobrze spełnia nie tylko swoje obowiązki zawodowe i rodzinne ? a i na to potrzeba wielu sił i wielkiej miłości ? ale stara się też pomagać innym, oddając swój cenny wolny czas na służbę człowiekowi i jego godności, jego serce rozszerza się. Wolontariusze nie akceptują ciasnej definicji pojęcia ?bliźni?; także w ?dalekich? dostrzegają bliźniego, którego Bóg akceptuje i do którego z naszą pomocą musi dotrzeć dzieło odkupienia dokonane przez Chrystusa. Drugi człowiek, czyli bliźni w rozumieniu Ewangelii, staje się dla nas jak gdyby szczególnie uprzywilejowanym partnerem w zmaganiach z presją i przymusami świata, w którym żyjemy. Kto szanuje ?priorytet bliźniego?, żyje i działa wedle Ewangelii i ma udział także w misji Kościoła, który zawsze dostrzega całego człowieka i stara się sprawić, aby odczuł on miłość Boga. Drodzy wolontariusze, Kościół w pełni popiera waszą służbę. Jestem przekonany, że działalność wolontariuszy w Austrii także w przyszłości będzie źródłem licznych dobrodziejstw. Jestem z wami modlitwą. Proszę dla was o radość od Pana (por. Ne 8, 10), która jest naszą mocą. Dobry Bóg niech będzie zawsze z wami i niech was nieustannie wspomaga i prowadzi swoją łaską.
Caritas w szkole
Fundament działania opiera się na autentycznym zaangażowaniu młodzieży na rzecz potrzebujšcych, na wzajemnym zaufaniu, współodpowiedzialności i pracy zespołowej. Głównym celem pracy Koła jest uwrażliwienie młodych ludzi na drugiego człowieka, na jego potrzeby, na krzywdę i cierpienie innych. Te zadania wynikajš z przykazania miłości, najważniejszej wartości w życiu człowieka, bez względu na rasę, wyznanie czy narodowość. - Coraz większe zrozumienie i pogłębianie nauki Jezusa Chrystusa przede wszystkim o miłosierdziu Bożym oraz jej szerzenie;
- Uwrażliwianie na różne obszary ludzkiej biedy i krzewienie ducha czynnej miłości bliźniego;
- Stwarzanie atmosfery mobilizujšcej do wymagania od siebie pracy nad sobą, do kształtowania osobowości katolika i Polaka w dążeniu do wszechstronnego rozwoju młodego człowieka i odpowiedzialności za Kościół i Ojczyznę;
- Rozwijanie praktyk religijnych w życiu osobistym i wspólnotowym zwłaszcza pełnego uczestnictwa we Mszy św.;
- Troska o zdobywanie wiedzy religijnej, ogólnej i podnoszenie kwalifikacji do niesienia pomocy innym;
- Rozeznawanie konkretnych potrzeb w najbliższym środowisku, szkole, domu, sąsiedztwie oraz organizowanie pomocy;
- Stała współpraca i włączanie się w akcje prowadzone przez CARITAS takie jak Tydzień Miłosierdzia, św. Mikołaj Wigilia i święcone dla osób ubogich i samotnych, pomoc w organizowaniu wypoczynku dla dzieci oraz pomoc dla poszkodowanych w kataklizmach i sytuacjach losowych itp.;
- Współdziałanie z innymi organizacjami młodzieżowymi oraz działalności charytatywne i opiekuńcze prowadzą szczególnie przez Parafialne Zespoły CARITAS, organy i organizacje państwowe, samorządowe, społeczne, fundacje, stowarzyszenia itp.
Przedmiotem tej miłości są najsłabsi, którzy sami sobie pomóc nie mogą i nie potrafią. Bezinteresowna pomoc wypływająca z serca ma olbrzymią moc daje radość wszystkim, którzy znajdą się w jej zasięgu: dzieciom, wychowawcom oraz tym najsłabszym, czekającym na otwartą pomocną dłoń.

Ks. Marek Dziewiecki
Wolontariat w duchu Ewangelii
Służba na rzecz innych powinna być konsekwencją osobistego rozwoju wychowanka. Chrześcijaństwo nie ogranicza się do strefy religijnej, lecz oznacza zgody z Ewangelią sposób postępowania w każdej sferze życia : osobistej, rodzinnej i społecznej. Na końcu doczesności Bóg zapyta nas o to, czy kochaliśmy bliźniego, zwłaszcza tego, który bil w potrzebie. Istotą chrześcijaństwa jest sztuka życia i miłości tu i teraz. Chrześcijanin to nie teoretyk czy ideolog miłości, ale świadek miłości Boga do człowieka. To ktoś, kto kocha, a nie tylko mówi, że kocha czy że należy kochać. Jedną z form miłości bliźniego jest wolontariat, czyli bezinteresowne angażowanie się w troskę o ludzi w potrzebie: o chorych, samotnych, biednych, uzależnionych, bezradnych. Jednak wolontariat chrześcijański wyraźnie różni się od wolontariatu humanistycznego i może właśnie dlatego nie jest promowany w dominujących mediach. Wolontariat według zasad Ewangelii ma głębsze motywy, bo wynika z miłości Boga do człowieka, a nie tylko ze spontanicznej wrażliwości na potrzeby bliźnich. Po drugie, wolontariat chrześcijański ma głębsze cele. Nie chodzi tu tylko o nakarmienie głodnych czy odwiedzenie samotnych. Chodzi o pomaganie bliźnim w rozwoju, aż do świętości włącznie. Po trzecie, wolontariat jest na tyle chrześcijański, na ile wiąże się z pogłębioną formacją w duchu Ewangelii i na ile jest owocem tejże formacji. Katechizm Kościoła katolickiego nie używa takich terminów, jak aktywność czy działalność społeczna. Zachęca natomiast uczniów Chrystusa do podjęcia odpowiedzialności za dobro wspólne ze świadomością, że największym dobrem na tej ziemi jest człowiek. ?Dobro wspólne jest zawsze ukierunkowane na rozwój osób: od porządku osób powinien być uzależniony porządek rzeczy, a nie na odwrót? (KKK, 1912). Wolontariusz chrześcijański to ktoś, kto odwiedza ludzi chorych, samotnych czy strasznych nie tylko po to, by posprzątać w ich domu, czy by zrobić zakupy, ale także po to, by pomóc i odkrywać obecność kochającego Boga w ich życiu, by razem się z nimi się modlić, by pomagać im żyć- w trudnej czasem sytuacji- zgodnie z zasadami Ewangelii, by umacniać w nich nadprzyrodzoną nadzieję. Rodzice, księża i inni wychowawcy powinni wyjaśnić dzieciom i młodzieży, że dla chrześcijanina troska o bliźnich zaczyna się od aktywności społecznej, ale ?urzeczywistnia się najpierw w podjęciu zadań, za które ponosi się odpowiedzialność osobistą: człowiek uczestniczy w dobru społeczność przez troskę o wychowanie w swojej rodzinie i przez sumienność w pracy ?? (KKK 1914). Jeśli zaangażowanie na rzecz bliźnich odbywa się kosztem więzi rodzinnych wolontariusza, kosztem jego codziennych obowiązków w szkole czy w pracy, albo kosztem dorastania do powołania w małżeństwie , kapłaństwie czy życiu konsekrowanym ,to taki wolontariat nie jest zgodny z duchem Ewangelii. Nie służy rozwojowi wolontariusza, a przez to jest zaangażowanie na rzecz innych ludzi nie może być pogłębione i owocne. Trzeba bronić nastolatków przed sytuacją, w której wolontariat staje się dla chłopaka czy dziewczyny formą ucieczki od własnej rzeczywistości i od prawdy o sobie, zwłaszcza od prawdy o tym, że ta osoba próbuje pomagać innym, ale zaniedbuje własny rozwój. Zaangażowanie społecznie nie może dokonywać się kosztem czasu na osobisty rozwój, na więzi w rodzinie, na solidną naukę czy pracę zawodową, na dorastanie do własnego powołania. Dojrzały wolontariusz katolicki to ktoś, kto wpływa na głębie człowieczeństwa, respektuje dekalog i idzie drogą błogosławieństwa w życiu osobistym, w swojej rodzinie, w szkole, w pracy zawodowej, w środowisku, w którym przebywa na co dzień. Celem wolontariatu chrześcijańskiego nie jest udowadnianie samemu sobie i innym ludziom, że jednak coś potrafię czy coś znaczę w sferze społecznej. Takie nastawienie byłoby wolontariatem pozornym, gdyż w rzeczywistości nie chodziło tu o pomaganie ludziom w potrzebie, ale o udowadnianie samemu sobie, że jestem porządnym chrześcijaninem , bo przecież odwiedzam chorych, działam w grupie charytatywnej czy zbieram ofiary do puszek przy tej czy innej okazji. Dorośli wyrządzają krzywdę dzieciom i młodzieży wtedy, gdy wykorzystują wychowanków do pracy społecznej, ale nie udzielają im przy tym odpowiedniego wsparcia formacyjnego. Wolontariat bez formacji utrudnia nastolatkom troskę o własny rozwój, a pomaganie innym ludziom nie staje się promocją osoby, lecz ogranicza się do nakarmienia jej ciała czy do zadbania o jakieś inne doraźne potrzeby. Wolontariat bez formacji zamienia się w Pesty aktywizm społeczny. Także w tej dziedzinie ma zastosowanie norma personalistyczna, która zakłada pierwszeństwo osoby przed funkcją, jaką pełni oraz pierwszeństwo formacji przed aktywnością. Wolontariat uczniów nie jest jakimś modnym dodatkiem do chrześcijaństwa lecz owocem pogłębionej formacji, obejmujące kierownictwo duchowe, życie sakramentalne, uczestnictwo w grupie formacyjnej. Wolontariat młodzieży katolickiej powinien być jednym z efektów pracy formacyjnej z ministrantami, szkołą, oazą, KSM czy duszpasterstwem akademickim według zasad: najpierw formacja, później postępowanie zgodne z Ewangelią w życiu osobistym i rodzinnym, a następnie pomaganie innym ludziom. Tylko wtedy wolontariat stanie się tym, czym powinien być wolontariat katolicki: nie tylko ofiarowaniem bliźniemu czasu, siły i umiejętności, ale też dzieleniem się motywami życia i nadziei (por. Gaudium et Spes, 31). Wolontariusz katolicki to świadek Chrystusa, a nie jedynie wyszkolony działacz. Strzeżmy się obydwu skrajności: oddzielania miłości Boga od miłości bliźniego, ale też przekonania ze można kochać bliźniego nawet za cenę czasu umacniania przyjaźni z Bogiem czy za cenę pracy nad własnym charakterem.